BudownictwoB2B: OknaidrzwiB2B DachyB2B InstalacjeB2B WykańczanieB2B PrzegrodyB2B
 
 
Szukaj według województwa

Wybierz województwo:

 
 
Aktualności

Minister Sportu oburzony zarzutami opozycji w sprawie premii dla PL.2012

Nic nie jest utajniane. Nie ma żadnej tajemnicy, a tworzenie wrażenia, że minister sportu coś ukrywa, jest nieuczciwe, cyniczne i typowo polityczne, twierdzi zbulwersowany Drzewiecki. Wszystkie pensje i premie wypłacane w spółkach zajmujących się przygotowaniami do Euro 2012 są jawne, zapewnia minister.

Czy ja mogę czuć się komfortowo? Jeżeli wychodzi poseł Hofman i mówi, że Mirosław Drzewiecki „daje swoim chłopakom”, irytuje się minister sportu na zwołanej przez siebie konferencji. - To jest oburzające, że tak można rozmawiać i tworzyć zarzuty ministrowi, np. że nie dba o dzieci, burzy się Mirosław Drzewiecki.

Ten zarzut chyba najbardziej „zabolał” ministra, bo ten zaczął porównywać wydatki na sport dzieci i młodzieży poprzedniego rządu i obecnego. Dwa lata temu rząd PiS-u wydał trochę ponad 37 milionów złotych. Rząd Donalda Tuska w tym roku ok. 51 milionów, porównuje minister.

Nikt nic nie odkrył

Podczas konferencji Drzewiecki podkreślał, że w jego ministerstwie wszystko jest jasne. Nic nie jest utajniane. Żadna gazeta ani stacja telewizyjna nie odkryła wysokości premii, pensji itd., bo to wszystko jest transparentne. To jest kontrolowane przez NIK, przez audytora. Nie ma ani jednej pozycji, która byłaby tajemnicą. To jest spółka skarbu państwa i niczego się tam nie chowa, zapewnił minister sportu.

Nie ma żadnej tajemnicy i tworzenie wrażenia, że minister sportu coś ukrywa, jest nieuczciwe, cyniczne i typowo polityczne. Przykro mi, bo uważam, że Euro 2012 to jest projekt, który ma jednoczyć Polaków, wyznał Drzewiecki. I jestem za tym, by wydawać jak najmniej pieniędzy i gwarantuje, że ten dobrze zarządzający zarząd może zagwarantować duże oszczędności, zapewnił minister Drzewiecki.

70-letnie „chłopaki”

Minister sportu ocenił, że język, jakim posługują się posłowie opozycji w debacie publicznej na ten temat, jest oburzający. Zbulwersowało go zwłaszcza użyte przez posła Adama Hofmana (PiS) określenie „chłopaki Drzewieckiego”. Niektórzy z tych chłopaków są starsi ode mnie, skomentował Drzewiecki.

Minister sportu zapewnił, że że pieniądze wrócą do spółki. Członkowie zarządu spółki PL.2012 oddadzą premię za rok 2008, o łącznej wysokości 110 tysięcy 846 złotych netto dla każdego z nich.

W jaki sposób ma nastąpić zwrot pieniędzy, to zdaniem ministra sportu tylko „kwestia techniczna”, którą rozwiąże się po powrocie do kraju przebywających obecnie na Ukrainie członków zarządu spółki PL.2012. Drzewiecki ma w głowie kilka rozwiązań, ale to prawnicy muszą się nad tym zastanowić.

I znowu nagrody

Odnosząc się do pytania o ujawnione przez dziennik „Polska” nagrody roczne - od około 15 do 21 tysięcy złotych dla członków zarządu Narodowego Centrum Sportu, spółki odpowiedzialnej za budowę Stadionu Narodowego w Warszawie, Drzewiecki przypomniał, że osoby z zarządu NCS odpowiadają za inwestycję wartą 1,2 miliarda złotych i biorąc takie premie roczne, jego zdaniem, nie są one wygórowane i nie powinny być cofnięte.

Drzewiecki nie widział też nic złego w tym, że Rafał Kapler, jako prezes zarządu NCS i jednocześnie wiceprezes PL.2012, otrzymał nagrodę roczną dwa razy. „Miał premię za dodatkową pracę”, powiedział Drzewiecki, ale zaznaczył zarazem, że Kapler nie będzie łączyć tych dwóch funkcji i w ciągu najbliższych tygodni zostanie zastąpiony na stanowisku prezesa NCS przez inną osobę.

Oszczędności PL.2012

Minister sportu porównał również wydatki na spółkę PL.2012 i wcześniejszy „sztab” minister Jakubiak. W 2008 roku wydatki na spółkę PL.2012 wyniosły niecałe 11 milionów złotych.

Spółka PL.2012 na koniec roku liczyła ponad 40 osób i miała wynajęte powierzchnie w PKOI. Trzeba było zakupić sprzęty itp. Wszystko było tworzone od podstaw.

Za rządów PiS powstał sztab, który w 2006 oku rozpoczął pracę i liczył 10 osób. Siedzibą tego sztabu była siedziba ministerstwa, a więc nic nie płacił. I ten sztab wydal ponad 13 milionów, porównuje Drzewiecki. Ten sztab był odpowiedzialny tylko za przygotowanie oferty, nie musiał pracować w sprawie stadionów, dróg, opieki medycznej, bezpieczeństwa, ochrony własności intelektualnej itp.

10 osób, które za nic nie płaciły, wydały tyle pieniędzy... 13 milionów! To ile by musiało kosztować utrzymanie spółki, która teraz liczy 58 osób? - porównywał poirytowany Drzewiecki.

źródło: www.tvn24.pl
zdjęcie: www.gazetaprawna.pl

logo footer