BudownictwoB2B: OknaidrzwiB2B DachyB2B InstalacjeB2B WykańczanieB2B PrzegrodyB2B
 
 
Szukaj według województwa

Wybierz województwo:

 
 
Aktualności

Co zawiodło na EuroBasket?

EuroBasket ma być organizacyjnym sprawdzianem dla polskich miast przed piłkarskim Euro 2012. Warto zwrócić uwagę na to, co według kibiców zawiodło do tej pory.

Naszą piętą Achillesową od zawsze są drogi. Kibice mówili o złym oznakowaniu tras dojazdowych i braku miejsc parkingowych. Te, które przygotowano, od Hali Stulecia dzieliło kilka kilometrów. Poza tym we Wrocławiu nikt wcześniej nie pomyślał, żeby na czas mistrzostw wprowadzić zmiany w ruchu.

Wrocławscy kibice narzekali także na oznaczenie hali sportowej i brak bufetu. Słabo nam poszło również z hotelami. Baza wciąż jest za mała i przydałoby się więcej łóżek. Ogólnie kibice skarżyli się na brak zrozumienia przez organizatorów rangi mistrzostw.

W Warszawie odbyło się istne polowanie na bilety. Do hali Torwaru na każdy z meczów nie zmieściło się wczoraj po kilkaset osób. Ci kibice oglądali rozgrywki na telebimach. Rozczarowanie gości, że arena EuroBasketu może pomieścić zaledwie cztery tysiące widzów, było ogromne.

Słoweńcy, Brytyjczycy i Hiszpanie stali z kartkami wypisanymi łamaną polszczyzną „Bilet, proszę”. Wszędzie było słychać rozpaczliwe pytania: Potrzebujemy dwa bilety, czy wiesz, gdzie możemy je zdobyć? Słyszeliśmy, że u was popularne są koniki.

Zagraniczni goście byli w szoku, że w Warszawie nie czuć w ogóle atmosfery koszykarskiego święta. Nigdzie nie ma drogowskazów, bannerów i punktów dla kibiców. Zdaniem obcokrajowców jedyny znak, że mistrzostwa EuroBasket są w Warszawie, to wielki plakat Marcina Gortata na Pałacu Kultury.

Natomiast polscy kibice narzekali głównie na brak miejsc do zaparkowania, bo jedyny plac przed Torwarem zamieniono na parking dla VIP-ów.

Gdańsk i Sopot miały na EuroBasket wybudować największą w Polsce halę widowiskowo-sportową. Niestety, hala stoi nieukończona na granicy miast, a koszykarze grają w Hali Olivia, którą nie tak dawno zamknął nadzór budowlany, bo w każdej chwili mógł runąć dach.

Wczoraj kibice EuroBasket bawili się świetnie, ale byli to głównie fani z Łotwy, których przyjechało prawie dwa tysiące. Kibiców z Trójmiasta było jak na lekarstwo. Na hali było dużo wolnych miejsc, a miasteczko kibiców z wielkim telebimem świeciło pustkami.

Gdańsk nie promował EuroBasket na ulicach. Można było natomiast zobaczyć billbordy promujące turnieje w Łodzi czy Katowicach. Nie ma takiej potrzeby, aby Gdańsk reklamował się w jakimkolwiek innym miejscu w kraju, tłumaczy Adam Maksim z magistratu. Informuje, że Gdańsk wyłożył 2,5 mln złotych, w tym także na promocję, ale przekazał te pieniądze Polskiemu Związkowi Koszykówki (PZKosz). Ten zaś wydał pieniądze według swojego uznania, w tym m.in. na plakaty o Łodzi wiszące w Gdańsku.

źródło: RMF FM
zdjęcie: PAP

logo footer