BudownictwoB2B: OknaidrzwiB2B DachyB2B InstalacjeB2B WykańczanieB2B PrzegrodyB2B
 
 
Szukaj według województwa

Wybierz województwo:

 
 
Artykuly

Inwestycje sportowe - czeka nas ciekawy rok!

Fala najbardziej spektakularnych inwestycji sportowych jest za nami. Mnogość i skala budów znana sprzed EURO 2012 długo się nie powtórzy, nie zanosi się też na kontynuację dużych programów w rodzaju „Orlika”. Nie oznacza to jednak, że najbliższy okres powinniśmy spisać na straty...


Rodzima branża infrastruktury sportowej przeżywała ostatnio nie najlepsze chwile. Kryzys gospodarczy, krach w budownictwie, wreszcie wysychające źródła finansowania inwestycji - te czynniki skutkowały znacznym spowolnieniem w sektorze, który jeszcze dwa, trzy lata temu przeżywał najlepsze momenty w historii. Wiele wskazuje jednak na to, że najgorsze jest już za nami.

EUROgorączka

Przez wiele lat byliśmy na fali. Wejście Polski do Unii Europejskiej dało możliwość sięgania po fundusze europejskie, z której polscy inwestorzy skwapliwie korzystali. Większość wybudowanych basenów, hal sportowych czy boisk została wyposażona w charakterystyczne tabliczki z informacją o wysokości dofinansowania ze środków unijnych. Z czasem co prawda przyszła refleksja, czy aby wszystkie inwestycje zostały dobrze przemyślane i czy nie budowano ponad możliwości. Niektórym lokalnym politykom dostawało się też, że budują sobie pomniki. Niezależnie od tych ocen, branża infrastruktury sportowej przeżywała okres świetności. Ale najlepsze miało dopiero nadejść. Gdy 18 kwietnia 2007 roku Polsce i Ukrainie przyznano organizację piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 roku, z początku niewielu zdawało sobie sprawę, że ten fakt odciśnie swoje piętno nie tylko na polskim światku futbolu. EUROgorączka sprawiła bowiem, że strumień funduszy popłynął na budowę aren piłkarskich, ale jednocześnie w trakcie przygotowań do EURO 2012 powstało także wiele aquaparków, hal sportowych czy mniejszych stadionów. Po prostu inwestowanie w sport stało się modne, a polskie samorządy prześcigały się w tego typu przedsięwzięciach. W tym kontekście znamienne są przykłady Szczecina i Łodzi. Na fali EURO włodarze tych miast czuli się wręcz zobligowani obiecać swoim mieszkańcom nowe stadiony, na zasadzie: "skoro wszyscy, to my też!". EUROentuzjazm opadł, a tych stadionów nie ma.

Sukces "Orlika"

Swoją cegiełkę dołożył też polski rząd. W 2008 roku rozpoczęła się realizacja programu "Moje Boisko-Orlik 2012", zakładającego wybudowanie do mistrzostw Europy w 2012 roku 2012 ogólnodostępnych boisk. Ideą było wsparcie z budżetu państwa samorządów w budowie kompleksów do gier zespołowych, ze sztuczną nawierzchnią, które mogłyby służyć młodzieży za darmo przez większą część roku. Projekt udał się wyjątkowo. Powstało około 2600 boisk, a branża infrastruktury sportowej zaczęła notować rekordowe przychody. Budowanie "orlików" (koszt jednego to minimum milion zł) stało się na tyle intratne, że w przetargach zaczęły startować nawet warsztaty samochodowe czy piekarnie. Któż nie chciałby kroić tortu wartego grube miliony? Rząd poszedł za ciosem i ogłosił kolejny program - "Biały Orlik". W jego ramach, na istniejących "orlikach", wybudowano około 100 lodowisk czynnych sezonowo. Pojawiały się kolejne ambitne plany: budowy "orlików" lekkoatletycznych, a nawet do narciarstwa biegowego!

Koniec entuzjazmu

Nic z tego. EURO 2012 się skończyło, a wraz z nim prysł entuzjazm związany z rozbudową bazy sportowej. Niecałe dwa lata temu niektórzy uznali, że mamy już dostatecznie dużo obiektów sportowych, inni zniechęcili się do tego typu przedsięwzięć po fali doniesień o tym, jak dużo kosztuje utrzymanie stadionów czy aquaparków.

W tym ważnym momencie zabrakło bodźców ze strony Ministerstwa Sportu i Turystyki, które wcześniej odgrywało rolę stymulatora i mecenasa. Po części to wina nie najmocniejszej pozycji minister Joanny Muchy, która przez wielu traktowana była na swoim stanowisku niemal jak maskotka. Ciągłe pytania o jej dymisję czy informacje o możliwej likwidacji resortu sportu nie ułatwiały pracy. Zamiast doniesień o konstruowaniu śmiałych wizji na miarę "Orlika", z gmachu przy ulicy Senatorskiej w Warszawie wyciekały informacje o bezwładzie i paraliżu decyzyjnym. Ale nawet najmocniejszy minister, nie najważniejszego przecież resortu, nie miałby dużej siły przebicia nie tyle w „starciu” z ministrem finansów, co z... kryzysem. A ten zapukał do nas najmocniej właśnie dwa lata temu. Inwestycje, nie tylko sportowe, stanęły, branża budowlana pogrążyła się w kryzysie. Jakby tego było mało, wyschło źródło dofinansowania inwestycji z Unii Europejskiej (budżet na lata 2007-2013).

Czy to oznacza, że nie będziemy już budować obiektów sportowych? Absolutnie nie! Cały czas jesteśmy przecież mocno zapóźnieni w stosunku do wielu bardziej rozwiniętych krajów pod względem liczby pływalni, lodowisk czy hal. Tych ostatnich obiektów nie ma jeszcze ponad 150 polskich gmin, a boisk ze sztuczną nawierzchnią, mimo sukcesu "Orlika", brakuje aż w 1/3 gmin! Pracy przed nami jest więc jeszcze bardzo dużo i wszystko wskazuje na to, że zadyszka w sektorze infrastruktury sportowej była chwilowa.

Hala-gigant i inne

Już najbliższe miesiące przyniosą inaugurację wielu ciekawych obiektów sportowych, choć nie będą one tak spektakularne jak areny EURO 2012 w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu czy Poznaniu. Na początek warto wspomnieć o Krakowie, który nie tak dawno wzbogacił się o dwa nowoczesne stadiony piłkarskie (Wisły i Cracovii), a także tor kajakarstwa górskiego, który zdążył już gościć mistrzostwa Europy w kajakarstwie slalomowym. W tym roku wstęga zostanie przecięta w największej hali widowiskowo-sportowej w Polsce. Obiekt położony w dzielnicy Czyżyny pomieści 15 tys. widzów, a w przypadku niektórych imprez będzie można zwiększyć pojemność nawet do 18 tys. miejsc. Hala będzie mogła organizować zmagania m.in. lekkoatletów, siatkarzy, koszykarzy, szczypiornistów, tenisistów, zawodników spotów siłowych, oraz - dzięki mobilnemu lodowisku - łyżwiarzy. Obiekt został pomyślany również jako miejsce organizowania imprez targowych, koncertów i widowisk, a także kongresów i konferencji. Ciekawym rozwiązaniem jest zaprojektowanie na obwodzie hali ekranu LED o wysokości 14 m, na którym będą odbywały się projekcje wydarzeń odbywających się wewnątrz.

Kolejna istotna krajowa inwestycja to blisko 32-tysięczny stadion miejski w Zabrzu, którego inaugurację przewidziano na wrzesień 2014 roku. Nowoczesny obiekt piłkarski z zadaszonymi trybunami i całym niezbędnym zapleczem powstaje na miejscu starego stadionu Górnika Zabrze, który został otwarty równo 80 lat temu. Różni je w zasadzie wszystko, a jedynym wspólnym elementem jest ta sama płyta boiska. Być może w tych odmienionych warunkach piłkarze z Zabrza nawiążą do wspaniałych tradycji - wszak Górnik jest drugim najbardziej utytułowanym klubem w historii polskiej piłki nożnej.



Tak będzie wyglądał 32-tysięczny stadion w Zabrzu (fot. www.stadion-zabrze.pl)Hala widowiskowo-sportowa w Krakowie-Czyżynach będzie największym tego typu obiektem w Polsce (fot. archiwum UM Kraków)

Lider klasyfikacji - Ruch Chorzów - nie ma tyle szczęścia. Władze miasta plany budowy nowego stadionu wciąż odkładały na później, wierząc, że klub znajdzie swoje miejsce na pobliskim Stadionie Śląskim. Niestety, jego budowa niemiłosiernie się przeciąga, a ostatnia awaria przy montowaniu słupów stanowiących konstrukcję dachu odsunęła otwarcie obiektu najpewniej do 2016 roku.

Trzy stadiony z kłopotami

Wszystko wskazuje na to, że w tym roku uda się za to otworzyć dwa inne stadiony piłkarskie, których realizacja również nastręczała inwestorom problemów. W Lublinie władze długo nie mogły zdecydować się na lokalizację tego typu obiektu, trudno było też zgromadzić niezbędne środki na budowę (około 140 mln zł). W końcu udało się dzięki zastrzykowi funduszy unijnych. Dzięki niemu budowa "ruszyła z kopyta", a otwarcie obiektu ma nastąpić w drugiej połowie tego roku. Otwarte pozostaje natomiast pytanie o zagospodarowanie kosztochłonnego, 15,5-tysięcznego stadionu. W Lublinie nie ma bowiem obecnie silnej drużyny piłkarskiej, a wspomniane dofinansowanie z Unii Europejskiej ogranicza możliwości komercjalizacji powierzchni stadionu. W Bielsku-Białej budowę areny piłkarskiej o ponad 15-tysięcznej pojemności wstrzymywały z kolei protesty okolicznych mieszkańców i kłopoty z projektem dachu. Po wielu bataliach sądowych sprawę udało się zakończyć, a efekt będzie znany prawdopodobnie w grudniu tego roku. Fani miejscowego Podbeskidzia mają już jednak namiastkę - jesienią 2013 roku do użytku oddano jedną z nowych trybun bialskiego stadionu.

Część nowego stadionu - dokładnie połowę - udostępniono kibicom także w Białymstoku. Tam budowa 22,5-tysięcznego obiektu dla piłkarzy miejscowej Jagiellonii trwa już od blisko 4 lat. Również nie obyło się bez kłopotów. Opóźnienia w realizacji, zmiana wykonawcy, wreszcie znaczne zwiększenie budżetu inwestycji (z ponad 150 mln zł do ponad 250 mln zł) spowodowały, że całego obiektu nie uda się raczej ukończyć w tym roku. Realny termin to 2015 rok.


Nowy stadion w Białymstoku – połowa trybun już jest (fot. archiwum UM Białystok)

Ambitne samorządy

Po zakończeniu tych prac jedynie trzy z dziesięciu największych polskich miast (wspomniane: Łódź i Szczecin, a także Katowice) pozostaną bez nowoczesnego stadionu. Wziąwszy pod uwagę, że jeszcze 8 lat temu (wtedy powstał stadion w Kielcach) nie mieliśmy w Polsce żadnej nowoczesnej areny sportowej (stadionu i hali), widać, jak wielki postęp na polu infrastruktury sportowej dokonał się w naszym kraju.

 
 Jednym z nowych obiektów sportowych otwartych w tym roku będzie hala widowiskowo-sportowa w Szczecinie (fot. archiwum UM Szczecin)

Mimo to ambicje polskich samorządów - nie tylko tych największych - wciąż nie są zaspokojone. Już w tym roku w Szczecinie zostanie otwarta 7-tysięczna hala widowiskowo-sportowa, natomiast w Toruniu 6-tysięczna hala z bieżnią lekkoatletyczną - jeden z dwóch tego typu obiektów w kraju. Hala sportowa o pojemności 4 tys. widzów zostanie oddana do użytku także w Lubinie. Znacznie większą halę widowiskowo-sportową - na blisko 14 tys. miejsc – budują z kolei Gliwice. W najbliższych latach nowe lub gruntownie przebudowane stadiony mają natomiast powstać m.in. we Włocławku, w Kaliszu, Radomiu, Rzeszowie, Stalowej Woli, Tychach i Zielonej Górze. Kilka miast przymierza się również do budowy efektownych pływalni.

Ciekawą inicjatywą wykazał się samorząd województwa dolnośląskiego. W ramach programu "Dolny Śląsk dla Królowej Sportu" dofinansuje budowę około 40 nowoczesnych obiektów lekkoatletycznych dla dzieci i młodzieży.

W Polsce otwiera się też duży rynek napraw i modernizacji. Rosną wymagania Polaków, dlatego unowocześniać się będą obiekty budowane już po 1989 roku, na przykład pływalnie. Podobny los czeka... "orliki". Niestety, masowość rządowego programu miała też ciemną stronę - wiele boisk wybudowano po kosztach, z gorszych materiałów, ze słabą podbudową. Niektórzy administratorzy zapominali też, że tego typu obiekty nie są bezobsługowe, a zaniechanie zabiegów pielęgnacyjnych prowadzi place gry do ruiny. Krótka żywotność to szerszy problem, dotyczący całej branży budowlanej. Producenci i wykonawcy skarżą się, że organizatorzy przetargów za najważniejsze, a często jedyne, kryterium wyboru oferenta uznają cenę. W efekcie wiele budowli rozpada się już nawet podczas okresu gwarancyjnego. Póki co nie zanosi się jednak na zmianę przepisów prawa zamówień publicznych.

Olimpijski impuls

 
 Wielka Krokiew w Zakopanem – czy będzie jedną z aren Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2022? (fot. Norbert Skupiński)

Możliwe, że kolejny impuls inwestycyjny czeka nas wcale nie w związku z piłką nożną, lekkoatletyką czy pływaniem. Kraków, podrażniony nie przyznaniem mu współorganizacji piłkarskiego EURO 2012, zamierza bowiem powalczyć o przeprowadzenie innej wielkie imprezy, Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku. Tym samym przejął pałeczkę od zimowej stolicy Polski, Zakopanego, które przez lata bezskutecznie starało się o organizację imprezy o znacznie mniejszej skali - narciarskich mistrzostw świata. Jak pokazują ostatnie doświadczenia, z Igrzyskami mogą poradzić sobie tylko duże miasta. Tak było w przypadku Salt Lake City, Turynu i Vancouver, które znajdują się w pobliżu mniejszych kurortów narciarskich (odpowiednio Park City, Sestriere/Pragelato i Whistler) i oczywiście podczas Olimpiady wykorzystywały tamtejszą infrastrukturę.

Co nas czeka w przypadku pozytywnego dla Krakowa werdyktu? Budowa infrastruktury drogowej i sportowej, m.in. lodowiska, toru lodowego, toru bobslejowego i saneczkowego, a także modernizacja wielu istniejących obiektów. Skalę inwestycji trudno w tej chwili oszacować, choć pewne wyobrażenie o wydatkach daje kwota 5,3 mld zł przewidziana na same tylko działania operacyjne, takie jak zapewnienie bezpieczeństwa, organizacja zawodów testowych i poszczególnych konkurencji oraz pobyt uczestników imprezy. Decyzję o wyborze gospodarza poznamy w lipcu 2015 roku.

Na marginesie warto dodać, że w tym roku Polska będzie gościć dwie mniejsze, choć istotne imprezy sportowe. Już w marcu w gdańsko-sopockiej Ergo Arenie odbędą się Halowe Mistrzostwa Świata w Lekkoatletyce 2014, a we wrześniu kilka polskich miast (Bydgoszcz, Sopot/Gdańsk, Katowice, Łódź, Kraków i Wrocław plus mecz otwarcia na Stadionie Narodowym w Warszawie) zorganizuje Mistrzostwa Świat a w Piłce Siatkowej Mężczyzn 2014.

Czekamy na budżet

Wspomniane na początku problemy powoli się kończą. Na horyzoncie nie widać co prawda następcy programu "Orlik", ale są inne powody do optymizmu. Sytuacja gospodarcza się poprawia, a polskie samorządy znów przychylnym okiem patrzą na inwestycje sportowe. Oczywiście, aby wzmocnić wiarę, potrzebne są dodatkowe bodźce. A takim z pewnością będzie kwota ponad 300 mld zł, jaka trafi do nas z budżetu Unii Europejskiej na lata 2014-2020. Wszyscy z niecierpliwością czekają na uruchomienie tych środków, mając w pamięci, jakim dobrodziejstwem dla naszego kraju była możliwość skorzystania z poprzedniej perspektywy budżetowej.

Czy możemy zatem spodziewać się kolejnej fali inwestycji sportowych? Z pewnością nie będzie tak łatwo, jak w przypadku wspomnianego budżetu na lata 2007-2013, ponieważ nowe rozdanie ma wspierać przede wszystkim przedsięwzięcia innowacyjne. Mimo to specjaliści od funduszy unijnych uspokajają, że wciąż będzie można skorzystać z dofinansowania na projekty "twarde", jakimi są inwestycje infrastrukturalne. Ale trzeba też szukać dodatkowych możliwości finansowania. Szerokie pole do popisu daje niezwykle popularna na Zachodzie formuła partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Choć w Polsce wciąż bywa kojarzona z korupcją, doczekaliśmy się już pierwszych tego typu przedsięwzięć. Bardzo dobrze oceniany jest choćby park wodny w Solcu-Zdroju. W tym przypadku, dzięki dobrej współpracy samorządu z inwestorem prywatnym, udało się nawet uzyskać dodatkowo dofinansowanie z Unii Europejskiej. Taka "inżynieria finansowa" daje znacznie większe możliwości.


Park wodny w Solcu-Zdroju to przykład udanej realizacji w formule PPP
(fot. archiwum Malinowe Hotele Sp. z o.o.)

Dlatego w ostatnim czasie na znaczeniu zyskiwały inicjatywy typu JESSICA, polegające na finansowaniu inwestycji aż z trzech źródeł: Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Inwestycyjnego oraz Banku Rozwoju Rady Europy.

Zapowiada się ciekawy rok!

Norbert Skupiński
fot. otwierająca: www.stadion-zabrze.pl

logo footer