BudownictwoB2B: OknaidrzwiB2B DachyB2B InstalacjeB2B WykańczanieB2B PrzegrodyB2B
 
 
Szukaj według województwa

Wybierz województwo:

 
 
Artykuly

Infrastruktura sportów zimowych

Właściciele polskich ośrodków narciarskich zrobili w ostatnich latach wiele, aby przyciągnąć do siebie turystów. Kolejnym impulsem do rozwoju może być przyznanie Polsce organizacji zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku.


Sporty zimowe są w naszym kraju jedną z najpopularniejszych form aktywności ruchowej. Aż 1/3 Polaków deklaruje, że potrafi jeździć na nartach, a 18% twierdzi, że w ostatnim roku uprawiało narciarstwo, jazdę na snowboardzie lub łyżwach (badanie CBOS z września 2013 roku). Ten potencjał starają się zdyskontować liczne polskie ośrodki narciarskie, które muszą jednak rywalizować o klientów ze stacjami ze Słowacji, Czech, Austrii, Włoch czy Francji.

Mała Słowacja wzorem

Jeszcze dekadę temu infrastruktura narciarska w polskich górach była w opłakanym stanie. Brakowało pieniędzy na inwestycje, a górale na potęgę grodzili swoje działki, uniemożliwiając wytyczanie ciekawych tras. Zupełnie inaczej było w pobliskiej Słowacji. Tamtejsze ośrodki w Jasnej czy Tatrzańskiej Łomnicy unowocześniły się na tyle, że stały się alternatywą dla Alp czy będących ich częścią Dolomitów. Dość powiedzieć, że za naszą południową granicą wyrosła firma (Tatry Mountain Resorts, obecnie właściciel największych słowackich i czeskich resortów narciarskich, hoteli i aquaparków), która była gotowa wykupić kilka polskich ośrodków, w tym słynną kolej linową na Kasprowy Wierch.

Odpływ narciarzy wymusił na właścicielach naszych stacji narciarskich zmiany. Zaczęto skupiać grunty (np. ośrodek Jurgów Ski położony jest na 400 działkach!), unowocześniać infrastrukturę, a poszczególne ośrodki rozpoczęły prace nad wspólnymi ofertami. Coś, co od lat było standardem za granicą, w Polsce wprowadzono zaledwie dwa lata temu - mowa o wspólnym skipasie TatrySki, który zaczął działać w grudniu 2011 roku w pięciu podtatrzańskich ośrodkach narciarskich: Kotelnicy Białczańskiej, Bani, Kaniówce, Jurgowie i Czorsztynie.

Za małe góry...

 
 fot. Naprawa Pojazdów Spalinowych Śnieżnych Józef Marek

Obecnie w Polsce na nartach można pojeździć w ponad 400 stacjach narciarskich. Większość z nich znajduje się w polskich górach, przede wszystkim w Małopolsce (55 stacji i około 300 wyciągów, 250 km tras narciarskich) i na Śląsku, a także w Sudetach i Bieszczadach. Wbrew pozorom sporo się dzieje również dalej od naszej południowej granicy. Wiele ośrodków zlokalizowanych jest na Lubelszczyźnie, ale także na Warmii i Mazurach oraz na Pomorzu. Wszędzie tam, gdzie pozwala na to ukształtowanie terenu, wyrastają mniejsze lub większe stacje, co świadczy o potencjale, jakie ma w Polsce narciarstwo.

Pozytywne zmiany nie mogą jednak zaciemniać obrazu rzeczywistości. A ta odbiega od ideału. Największym problemem, oprócz niedoinwestowania, jest to, że polskie góry są małe - nierozległe i stosunkowo niskie. Trudno więc pogodzić racje ekologów i zwolenników turystyki. Dobrym przykładem jest trwająca od lat dyskusja na temat "zagospodarowania" najwyższego polskiego pasma - Tatr. To jedyne w naszym kraju miejsce, które mogłoby być namiastką Alp.

Ale nie jest i nie może być, bo już teraz najpopularniejsze tatrzańskie szlaki są dosłownie zadeptywane przez turystów – przekonują przyrodnicy. Trudno też wyobrazić sobie nowoczesną infrastrukturę narciarską bez instalacji sztucznego naśnieżania. A ta wymaga wybudowania zbiorników wodnych, z których powstaje sztuczny śnieg, co zawsze zaburza gospodarkę wodną w danym rejonie. Dlatego jeden z pierwszych pomysłów nowego ministra sportu Andrzeja Biernata, aby na stoku Kasprowego Wierchu zrealizować taką inwestycję, został natychmiast uznany za niepoważny.

… za krótka zima

Tatry poradzą sobie i bez narciarzy, bo Zakopane, Gubałówka, Giewont czy kolej na Kasprowy są same w sobie świetnym magnesem dla rzesz turystów. Stacje położone w niższych górach muszą natomiast poszerzać swoją ofertę. Z samej zimy, która w Polsce trwa czasami zaledwie dwa-trzy miesiące, trudno wyżyć, a co dopiero myśleć o inwestycjach (instalacje sztucznego naśnieżania nie mogą pracować w zbyt wysokich temperaturach). Wielu właścicieli ośrodków zimowych doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Pewnym wzorem jest Białka Tatrzańska, która w ciągu kilku lat przeobraziła się z sennej wioski w atrakcyjny kurort. To co nie udało się w Zakopanem, powiodło się 20 km dalej. Powstały tam trzy ośrodki narciarskie, jedne z największych term w Polsce, które przyciągają przez cały rok i rozwinięta baza noclegowa, w tym czterogwiazdkowy hotel. I - co może wydać się banalne i śmieszne - rozległe, bezpłatne parkingi. Przy wielu innych polskich stokach standardem wciąż jest parkowanie w błocie i płacenie prosto do kieszeni górala. Co kilkanaście metrów do innej, bo każdy wygradza sobie swój kawałek terenu.

Śladami Białki kroczy Bukowina Tatrzańska, gdzie na turystów czekają nie tylko wyciągi narciarskie, ale także nowoczesne baseny termalne. Taki kompleks powstał również w pobliskich Szaflarach.

Budowa aquaparku czy SPA to tylko jeden z pomysłów na przedłużenie sezonu. Innym jest organizacja imprez rozrywkowych czy wykorzystanie naturalnego ukształtowania terenu także bez śniegu. Trawiasty stok może być z powodzeniem użytkowany przez fanów downhillu (ekstremalnych zjazdów na rowerze górskim), mountainboardu (zjazdów na desce wyposażonej w koła z oponami) czy trikke (zjazdów trójkołowymi pojazdami poruszanymi siłą ludzkich mięśni). Na zboczu można wybudować również tor pontonowy czy zjeżdżalnię grawitacyjną a w pobliżu park linowy. Pomysłów nie brakuje, tylko skąd brać środki na ich realizację?

Igrzyska w zasięgu

Polskich gór nie powiększymy, ale jest spora szansa na doinwestowanie tamtejszej infrastruktury. Kraków, z poparciem rządu, ubiega się bowiem o organizację zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku. I nie jest bez szans. W 2018 roku Olimpiada odbędzie się w koreańskim Pyeongchang, a zgodnie ze zwyczajem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, kolejnym gospodarzem powinien być kraj z Europy. W szranki ze stolicą Małopolski staną jeszcze Oslo i Lwów.

 
 Nowa hala w Krakowie-Czyżynach ma szansę stać się jednym z najważniejszych obiektów zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku (fot. archiwum UM Kraków)

Jest o co walczyć. Co prawda takie widowiskowe konkurencje, jak narciarstwo alpejskie i dowolne musiałyby zostać przeprowadzone w wyższych górach - we wspomnianej Jasnej na Słowacji - ale reszta zawodów odbyłaby się w kilku miejscach południowej Polski. Łyżwiarstwo figurowe i short-track w nowej hali w Krakowie-Czyżynach, narciarstwo klasyczne (biegi, skoki, kombinacja norweska, a także biathlon i snowboard) w Zakopanem, hokej w Katowicach lub Oświęcimiu, a zmagania saneczkarzy i bobsleistów w Myślenicach.

W sieci dostępny jest już spot reklamujący Igrzyska. Główną rolę grają w nim krakowski Rynek i Wawel, ale z powyższego widać, że zmagania odbywałyby się na znacznie większym obszarze, z korzyścią dla wszystkich.

Gotowa jest tylko część obiektów, które mogłyby gościć jedną z najważniejszych imprez sportowych na świecie. Ich modernizacja i budowa nowych miałaby pochłonąć około 600 mln zł - przewidują władze Krakowa. Na samo unowocześnienie Wielkiej Krokwi w Zakopanem potrzeba przynajmniej 80 mln zł. Całe Igrzyska, łącznie z infrastrukturą komunikacyjną, kosztowałyby 21 mld zł. Eksperci twierdzą jednak, że te szacunki są mocno zaniżone. Tegoroczna Olimpiada w Soczi wyssała z rosyjskiego budżetu ponad 55 mld dolarów!

Czy stać nas na takie wydatki? Blisko dwa lata po zakończeniu EURO 2012 słychać co prawda głosy, że pieniądze przeznaczone na tę imprezę zostały wyrzucone w błoto, ale należą one do rzadkości. Przeważają opinie, że gdyby nie zmagania piłkarzy, nie mielibyśmy dziś nie tylko pięknych stadionów, ale i tysięcy boisk, a nawet hal sportowych czy basenów, które powstały na fali EURO 2012. Gdyby zimowe Igrzyska stały się dla polskich gór takim impulsem, jakim były piłkarskie mistrzostwa dla rozwoju rodzimej bazy sportowej, ośrodki narciarskie czekałyby tłuste lata.

Norbert Skupiński
fot. otwierająca Supersnow

logo footer